poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Przed Bitwą Warszawską - tajemnice stryja

Jak pisałem wcześniej:
http://legionypolskie.blogspot.com/2013/12/rauty-bale-kobiety-i-dyplomacja-ii-rp.html#comment-form
stryj pod koniec 1918 r. przebywał w szpitalu polowym, potem u rodziny w Warszawie, aż wreszcie na kilka miesięcy osiadł w Łodzi u swojego brata Stanisława. Tak przynajmniej wynikało z listów jakie pisał do swojej rodziny. Toteż ze zdziwieniem w archiwach znalazłem zdjęcie "0116 a1"
z opisem na odwrocie "Lwów, Luty 1919 r.". Wynika z tego, że stryj (połowa twarzy z lewej strony na dole) dla uspokojenia pisał do rodziny listy, że przebywa w Łodzi, a w rzeczywistości włączył się do obrony Lwowa.



Na kolejnym zdjęciu "0117 a1" 
stryj stoi za chorążym trzymającym chorągwię pułku. Z opisu wynika, że jest to sztab obrońców Lwowa. 


Dopiero ze znanego mi wcześniej zdjęcia "0118 a2" (stryj siedzi trzeci od prawej)
zorientowałem się, że stryj najprawdopodobniej wykonywał w okolicach województwa Stanisławowskiego tajną misję szkolenia rekrutów. 


Potwierdzało to kolejne zdjęcie "121 a1" 
z jakichś uroczystości lokalnych. Tak prawdopodobnie rozpoczęła się służba stryja w tajnych misjach wywiadu.   










piątek, 28 lutego 2014

Poczet Marszałków a sprawa Polska

Niewątpliwie największym bohaterem zmagań podczas I Wojny Światowej był Marszałek Francji Ferdynand Foch.

Jego zdecydowane działania w bitwach pod Marną zdecydowały o losach wojny na froncie zachodnim. Jeszcze jako generał zostaje w 1917 r. koordynatorem, a po kilku miesiącach Naczelnym Dowódcą Sił Sprzymierzonych.




Niejako u boku Focha zaczął wyrastać generał Henri Philippe Petain.

po wojnie mianowany marszałkiem Francji, przyszły szef marionetkowego rządu Vichy.


Zwycięzców się nie sądzi, ale pokonanych już tak. I tylko z tego powodu najsławniejszy z wielkich marszałków I Wojny Światowej Paul von Hindenburg
pomimo druzgocących zwycięstw jakie odnosił na froncie wschodnim, musiał usunąć się w cień. 1 listopada 1914 r., a więc już na początku wojny, za zwycięstwa odnoszone na froncie wschodnim zostaje mianowany marszałkiem (Generalfeldmarschall, późniejszy Prezydent Rzeszy).


Rozpadające się mocarstwa Rosji i Austro-Węgier nie miały okazji wykazać się wielkimi geniuszami myśli wojskowej. Być może dlatego stały się wielkimi przegranymi. Teoretycznie 11 listopada 1918 r. zakończyła się I Wojna Światowa, nie zakończyły się jednak spory graniczne pomiędzy państwami uczestniczącymi w tej wojnie. Spory te trwały właściwie cały czas - do II Wojny Światowej, którą uznano jako dogrywkę pierwszej - i rozstrzygane były w różny sposób, zarówno przy stołach obrad, jak i z bronią w ręku. To powodowało, że aktywność dyplomatyczna, jak i szpiegowska w latach 1918-1919 osiągnęła szczyty ówczesnych możliwości.


Wysłannicy rządów, a jeszcze częściej dowódców armii, przemierzali wzdłuż i wszerz Europę szukając sojuszników, i próbując dogadać się z przeciwnikami. Trudno nie zauważyć, że rozmowy z marszałkami armii naszych najbliższych sąsiadów były kluczowymi rozstrzygnięciami, rządy bowiem zmieniały się jak rękawiczki, a "towarzysze broni" do których wkrótce dołączył także marszałek Piłsudski pozostawali przez wiele lat na stanowiskach Naczelnych dowódców Sił Zbrojnych, obejmując w międzyczasie także najwyższe urzędy w państwie.


W tym samym czasie stryj Julian po wielu miesiącach ciężkiej choroby zaczął uczestniczyć w życiu publicznym. Nie wiedząc komu zawdzięcza szybki awans i odzyskanie stopnia oficerskiego (zdjęcie "983 a1")

przeniósł się na stałe do Łodzi.
(P.S Zdjęcie pochodzi z okresu nieco późniejszego - na co wskazują odznaczenia nadawane po Bitwie Warszawskiej. Niestety w archiwach nie zachowały się mundurowe zdjęcia z okresu rekonwalescencji stryja.)


Na zdjęciu "669 a1"

stryj z przyszłą żoną Eugenią na swoim - pustym jeszcze - nowo zakupionym placu w Łodzi. Już niedługo, bo po Bitwie Warszawskiej zamieszkają tutaj oboje.  
.

piątek, 31 stycznia 2014

Pojedynki Generałów przyszłej Polski

Do tej pory przedstawiłem dwie sylwetki sławnych generałów, t.j. gen. Rydza Śmigłego, i gen. Hallera, czas więc na przedstawienie pozostałych postaci, i omówienie ich roli w tworzeniu niepodległej Polski. Niewątpliwie najważniejszym z nich był gen. Rozwadowski.  
Jego spór z Piłsudskim, który nie zgadzał się na tworzenie armii z poboru, miał długie korzenie i ciekawą historię, do której może uda się wrócić. W okresie negocjacji prowadzonych w Paryżu decyzja tego wybitnego dowódcy, uznającego zwierzchność Piłsudskiego, stała się przełomowym argumentem w konstruowaniu układu pokojowego. Zanim jednak do tego doszło gen. Rozwadowski pod koniec I Wojny Światowej w październiku 1918 r. powołał gen. Sikorskiego - nawiązującego stosunki z Radą Regencyjną - na Szefa Sztabu Wojska Polskiego.


Powołanie Sikorskiego

pogłębiło konflikt jaki od 1916 r. zarysował się pomiędzy bryg. Piłsudskim i gen. Sikorskim. Piłsudski miał plany daleko wybiegające poza lokalne układy z jednym, czy nawet dwoma zaborcami, zaś Sikorski wyznawał linię ugody z koalicją Austro-Węgier i Niemiec. Przekazanie  władzy przez Radę Regencyjną Piłsudskiemu postawiło w dwuznacznej sytuacji gen. Sikorskiego. Rozpoczęły się gorączkowe pertraktacje z Dmowskim urzędującym wówczas w Paryżu. Ale nawet taktyczne stanowisko gen, Hallera, wstrzymującego się od "wychodzenia przed szereg", nie zmieniło sytuacji.


Za Piłsudskim przemawiały wielkie zmiany idące ze Wschodu. Wprawdzie nowa władza komunistyczna nieufnie przyglądała się poczynaniom Piłsudskiego, ale za przyszłym naczelnym wodzem armii polskiej opowiadały się zgrupowania wojskowe gen. Szeptyckiego,dowodzącego legionistami na froncie rosyjskim, i przede wszystkim lewicowe środowiska Petersburga kojarzące go nadal z rewolucją 1905 r. Szeptycki

to niezwykle barwna postać. Do października 1916 r. dowódca III Brygady Legionów Polskich. W grudniu 1916 r. na czele legionistów wkracza do Warszawy. Od października 1918 r. dowódca Polnische Wehrmacht. 4 listopada 1918 r. przejmuje dowództwo nad Wojskiem Polskim zgrupowanym na obszarze CK i byłej Galicji, a Rada Regencyjna mianuje go inspektorem generalnym broni. 16 listopada Piłsudski powołuje go na szefa Sztabu Generalnego, gdzie zastępuje gen. Rozwadowskiego. Ta wzmożona aktywność w obrębie najwyższego dowództwa przybliża wagę spraw rozgrywanych dosłownie "z godziny na godzinę".


"Ostatnim" ze znaczących generałów ówczesnej Polski był najbliższy Piłsudskiemu gen. Sosnkowski,
który już od przełomu lat 1904-1905 był aktywnym członkiem PPS. Towarzysz wspólnej niedoli został aresztowany razem z Piłsudskim i osadzony w Magdeburgu. Po przybyciu z Piłsudskim do Warszawy 16 listopada 1918 r. Sosnkowski został mianowany dowódcą Okręgu Generalnego "Warszawa", gdzie w kilka miesięcy później rozpoczął karierę polityczną na stanowisku wiceministra Spraw Wojskowych.


Przybliżając sylwetki generałów, którzy odegrali znaczące role w przyszłości powstającej niepodległej Polski, trudno nie odnieść się do dzisiejszej sytuacji. Ówczesna Polska, odradzająca się z trzech zaborów, była podzielona pod każdym względem, religijnie, kulturowo, politycznie i przede wszystkim militarnie. Każdy z wymienionych generałów mógł sięgnąć po władzę, ale żaden z nich nie zrobił tego pierwszy. Pomimo istniejących różnic, dla dobra Polski, potrafili się porozumieć.
Zapewne mieli pełną świadomość tego, że o wolność przyjdzie im jeszcze długo walczyć na wszystkich frontach.


Gdy jednak zabrakło tego najważniejszego (Piłsudski po zamachu majowym z 1926 r. odsunął się z życia publicznego) po 1933 r. odżyły stare animozje. I tak właśnie powstały frakcje polityczne przekładające się także na podziały w późniejszych, a także obecnych siłach zbrojnych. Może więc tu znajdziemy odpowiedź na pytanie dlaczego Armia Krajowa, Armia Ludowa, i Gwardia Ludowa, to już nie dla wszystkich to samo Wojsko Polskie? O tym jednak dowiemy się w kolejnych odcinkach.

niedziela, 5 stycznia 2014

Dyplomacja II RP cz. 3

W poprzednim poście, z nieznanych mi powodów, "nie zmieściły" się zdjęcia rodzinnych kurierek/łączniczek, a więc zgodnie z obietnicą publikuję je tutaj. Nie mając nadal zgody na ujawnienie bliższych danych, na skomasowanym zdjęciu "675 a1" zamieszczam wszystkie osoby, które brały udział w misjach paradyplomatycznych. Pomimo tego, że wszystkie panie (poza dalszą krewną Eugenią) łączyły bliskie więzy rodzinne, o swoich prawdziwych profesjach zaczęły rozmawiać dopiero po wielu latach od pamiętnych zdarzeń.

Każda z opisanych pań mieszkała, uczyła się, i pracowała w Warszawie, Krakowie, Paryżu, Lwowie i w Petersburgu, co stanowiło doskonałą przykrywkę dla ich działalności. Jedną, i w zasadzie jedyną misję wykonała Eugenia, która nieświadomie podbiła tym serce stryja Juliana. Mieszkając we Lwowie podjęła się wyprawy do Paryża przez Kraków. Po powrocie do Lwowa okazało się, że na pocztę kurierską czekają przedstawiciele płk. Tokarzewskiego.



Tu warto przypomnieć, że już od 1 listopada 1918 r. we Lwowie rozpoczęły się walki polsko-ukraińskie o przejęcie tego miasta. Trudno odpowiedzieć na pytanie: Czy sytuacja polityczna Lwowa miała wpływ na przebieg rokowań w Paryżu? Faktem jest jednak, że w tym samym dniu, czyli 15-16 listopada, gdy Dmowski i Zamoyski gotowi byli do zaakceptowania ugody polsko-ukraińskiej, i uznania władzy ukraińskiej, Francja wystąpiła ze swoim projektem ograniczonej niepodległości Polski.


Rokowania te zostały przerwane, gdy na odsiecz do Lwowa przybył właśnie, wymieniony wyżej płk. Tokarzewski,  http://pl.wikipedia.org/wiki/Micha%C5%82_Tokarzewski-Karaszewicz
bliski znajomy stryja Juliana. W tych okolicznościach stryj Julian nie miał już większego wyboru, urocza kurierka nieświadoma tego podbiła serce stryja bez reszty. Trudno zresztą nie zakochać się w pannie, która, tak jak stryj pochodziła ze Lwowa, mieszkała i pracowała w Warszawie w sztabie MSZ odradzającej się Polski, a na dodatek - jak wszystkie ówczesne panny z dobrego domu - "chodziła spać z Piłsudskim" (obraz na makatce).


To zdjęcie "685 a1"
Eugenii, jak i wiele innych, wykonał własnoręcznie stryj, i trzeba przyznać, że wykorzystując tylko światło dzienne, uzyskał całkiem niezłe efekty, jak na ówczesne czasy.


Kolejne zdjęcie "686 a1"  


zrobione przez stryja, właśnie z willi w Jeleniej Górze (jeden z bocznych pokojów) pochodziło z rodzinnego spotkania dwóch innych kurierek. Na obu zdjęciach warto zwrócić uwagę na na zwyczaj stosowania haftowanych serwetek jakie kładziono na wszelkich siedzeniach z oparciem na głowę. To te właśnie serwetki radykalnie zmieniły losy stryja.


W poście z 3.8.2013 r. http://legionypolskie.blogspot.com/2013/08/tak-sie-zaczynao.html#comment-form
opisywałem pewne zdarzenia związane z pobytem J. Piłsudskiego w Łodzi. Otóż kilka domów dalej na ul.Wschodniej mieszkał brat stryja Juliana Władysław. Kontakty z Piłsudskim prawdopodobnie były zupełnie przypadkowe i nic nie wiążące, jednak Piłsudski - korzystając raz z samochodu stryja - zapamiętał właśnie serwetki umieszczone na siedzeniach, które miały wyhaftowane wspólne godło Polski i Litwy.


Po kilku latach, pod koniec 1919 r. Piłsudski dość przypadkowo wracając ze spotkania z polskimi dyplomatami, na skutek awarii samochodu, zmuszony był ponownie do skorzystania z samochodu Zofii, siostry stryja Juliana, która także wracała z tego samego spotkania. Podobnie haftowane serwetki umieszczone na oparciach foteli musiały zwrócić uwagę Naczelnika, i zwróciły. Nie wiadomo jak się skończyła rozmowa Zofii z Naczelnikiem, jednak od tej chwili kariera stryja Juliana zaczęła nabierać bardzo realnych kształtów.


Wracamy jednak do dyplomacji. 8 państw środkowej Europy, które po zakończeniu I WŚ odzyskały wolność, ruszyło z listami uwierzytelniającymi. Z tych ośmiu państw najbardziej skomplikowaną sytuację polityczną miała Polska, której struktury organizacyjne były dokładnie podzielone pomiędzy trzy byłe mocarstwa. To wymagało zupełnie niekonwencjonalnych działań.


Już od 1916 r. w Polsce zaczęło wyłaniać się wiele opcji politycznych, które losy Polski wiązały z utworzeniem koalicji z którymś z zaborców. Dość szybko, z wiadomych względów, z tych pertraktacji wycofały się Austro-Węgry. Dla Piłsudskiego było jasne, że w tym początkowym okresie władzę musi przejąć wojsko. Teoretycznie najwyższym dowódcą wojskowym był generał Rozwadowski, który jednak powoli wycofując się z aktywności politycznej, władzę wojskową na terenie Galicji przekazał gen. Sikorskiemu.


Autentycznym bohaterem na obszarach byłego zaboru Austriackiego i Rosyjskiego był gen. Haller, którego dodatkowym atutem było to, że po przebiciu się pod Rarańczą przemaszerował z wojskiem przez całą Rosję, aby poźniej drogą morską przedostać się ze swoją błękitną armią do Francji. Wszystkich przebił jednak więzień z Magdeburga, który już w czasie rewolucji 1905 r. uznany był przez Rosjan (głównie z państw nadbałtyckich) za sojusznika w walce o niepodległość. Piłsudski był także niekwestionowanym bohaterem armii Austro-Wegier, gdy pod jej sztandarami gromił Rosjan.


W tych okolicznośąciach, i po zawarciu tajnego paktu z Niemcami, Piłsudski mógł być jedynym autentycznym wodzem naczelnym, nie tylko łączącym wszystkie formacje wojskowe z byłych zaborów, ale i mogącym liczyć na akceptację rządów powstałych z byłych mocarstw. To musiało zakończyć, i zakończyło, nieoficjalne negocjacje w sprawie tymczasowego przywództwa nad siłami zbrojnymi powstającego państwa polskiego. W tych warunkach Komitet Narodowy Polski w Paryżu, zdjęcie "813 a1"

Od lewej siedzą: Zamoyski, Dmowski  

nie miał wyboru i musiał uznać siłę militarną i sprawność polityczną Piłsudskiego.


Rokowania pokojowe ciągnęły się jednak aż do 21 stycznia 1920 r., gdy główni uczestnicy na zdjęciu "814 a1"

podpisali Traktat Wersalski.  
.

piątek, 13 grudnia 2013

Rauty, bale, kobiety i dyplomacja II RP cz. 2

Okres pierwszych rządów Moraczewskiego i Paderewskiego to niezwykle aktywna działalność dyplomatyczna.


Po zakończeniu I WŚ rozpadają się 3 mocarstwa środkowoeuropejskie, i upada potężne Imperium Otomańskie. Naturalną śmiercią zamierają oficjalne międzypaństwowe kontakty dyplomatyczne. Na obszarze niedawnych działań wojennych powstaje 8 nowych państw: Polska, Czechosłowacja, Węgry, Jugosławia, Litwa, Łotwa, Estonia i Finlandia. Mimo, że nie ma jeszcze ustalonych granic politycznych już zmieniają się granice wpływów, i relacji międzypaństwowych. Czy nieistniejąca jeszcze Polska miała jakikolwiek wpływ na zakończenie I WŚ? 


Porozumienie o zakończeniu działań zbrojnych Niemcy podpisują w Compiegne w dniu 11 listopada, a więc dopiero po przekazaniu J. Piłsudskiemu władzy wojskowej i naczelnego dowództwa nad wojskami polskimi. Cztery kolejne dni to najciekawsze wydarzenia w jakich zupełnie nieświadomie uczestniczyli moi przodkowie, ale o tym nieco później. W tym momencie warto się zastanowić, jak by się zakończyła I WŚ, gdyby wcześniej nie wybuchła rewolucja w Rosji? Prawdopodobnie rokowania w Paryżu by się odbyły z udziałem wszystkich członków Ententy, a więc i przedstawicieli carskiej Rosji. Piłsudski, jak i Dmowski wiedzieli o tym, i nieobecność Rosji, która przeistaczała się w przyszły ZSRR postanowili wykorzystać. 




Piłsudski jeszcze podczas pobytu w Magdeburgu określa wstępnie podstawy tworzenia niepodległęj Polski. 7 listopada 1918 r. do Londynu i Waszyngtonu wyruszają polscy kurierzy. 15 listopada 1918 r. Francuzi występują z propozycją uznania Naczelnego Komitetu Narodowego za przedstawicielstwo państwa polskiego. Jest to próba pozostawienia Polski "pod nadzorem" Francji i potencjalnego koalicjanta Rosji. W tym samym dniu do Polski docierają kurierzy z tajną ustną misją od gen. Hallera (podporządkowanego Polskiemu Komitetowi Narodowemu w Paryżu, sympatyzującym z Dmowskim - zdjęcie "0773 a1")
i gen. Rozwadowskiego. Można przyjąć, że w tych krytycznych dla Polski dniach obaj generałowie armii "Błękitnej" we Francji i "Galicyjskiej" w Krakowie uznali całkowite zwierzchnictwo przyszłego Marszałka Polski. Dzień później, 16 listopada w trybie pilnym, Piłsudski notyfikuje powstanie państwa polskiego, a depesze informujące o tym wysyła do rządów: USA, W. Brytanii, Francji, Włoch, Japonii i Niemiec. 18 listopada Piłsudski zatwierdza powstanie rządu Moraczewskiego. Czy można się dziwić, że pierwszym państwem jakie 20.11.1918 r. uznało ultimatum stawiane przez Polskę były właśnie Niemcy?

Wśród szaleńczego wyścigu różnorodnych misji dyplomatycznych państw - które chcą zaznaczyć swoją obecność na nowej mapie politycznej, i stosunek do innych narodów - pojawia się polska oferta. Europa organizuje się na nowo. Nawiązywane są zupełnie nowe kontakty polityczne. Pod koniec grudnia do Paryża przybywają oficjalne delegacje państw w celu ustalenia nowego porządku w tym rejonie świata. Zanim jednak do tego doszło, praktycznie już pod koniec 1916 r. Europę przemierzają setki, a nawet tysiące kurierów i emisariuszy przesyłających tajne pisma dyplomatyczne informujące o utworzeniu się określonych struktur państwa preferujących określone koligacje polityczne. 

W ślad za kurierami ruszają nie mniej liczne zastępy szpiegów. Centrum tych działań i rywalizacji pomiędzy wywiadami i służbami dyplomatycznymi skupia się w neutralnej Szwajcarii, gdzie szpiedzy dosłownie ocierają się o tajnych wysłanników misji dyplomatycznych. Karierę na tym obszarze działalności robią kobiety w stylu Maty Hari, wykształcone, wyemancypowane, inteligentne, piękne - i do pewnego momentu wolne od wszelkich podejrzeń. Tym momentem jest przejście z roli kuriera dyplomatycznego do roli szpiega. Jak dokonywano takiego naboru?

W archiwum stryja poza zdjęciami, listami  i pocztówkami znalazłem także sporo wycinków prasowych z okresu po I WŚ. Na jednym z nich, zdjęcie "678 a1" 

zamieszczony był dopisek "druga z prawej". Z dalszych zapisków wynikało, że jest to zdjęcie z jednego z balów jakie odbywały się z udziałem nowo powstających służb dyplomatycznych. "Druga z prawej", tutaj niewidoczna, to prawdopodobnie służbowo przydzielona stryjowi "osobistość"

Przeglądając internet natrafiłem na znacznie lepszą kopię zdjęcia 

jednak pomimo tego nie udało się dojrzeć "drugiej z prawej", ani też stryja. Nie ulega jednak wątpliwości, że tak właśnie wyglądał "nabór" kadr dyplomatycznych szczebla kurierskiego. 

Kadry, prawie w 100 % składały się z Pań: pięknych, inteligentnych, wykształconych, pochodzących z t.zw. "dobrego domu", znających kilka języków obcych, które potrafiły wykonać określone misje polityczne. Panie oczywiście poza przymiotami wymienionymi wyżej wypełniały także najważniejsze wymagania odnoszące się do ich sfery prywatno-zawodowej, musiały bowiem zamieszkiwać w jednym z trzech zaborów i utrzymywać wcześniej stałe służbowe i prywatne kontakty z zagranicą. 

Do takich kobiet niewątpliwie należała Ola, najmłodsza siostra stryja Juliana, która mając mieszkanie w Paryżu, nadal brylowała na paryskich i wiedeńskich salonach, i dość często odwiedzała rodzinne strony. Komitet Narodowy Polski w Paryżu został założony 15 sierpnia 1917 r. w Lozannie, ale na wiele miesięcy wcześniej setki łączników dyplomatycznych kursowało pomiędzy Szwajcarią, Włochami, Francją i Anglią. Ola (sympatyzująca z ND) już w grudniu 1916 r. została wyprawiona do Paryża z listami Tymczasowej Rady Stanu. 

Wkrótce dołączyła do niej jej przyszła szwagierka Eugenia, sympatyzująca z PPS (zdjęcie "684 a1").


Eugenia była daleką krewną stryja Juliana, ale w rodzinie moich przodków była postacią szczególną pod jednym względem. Jej niezwykłe podobieństwo do babki Anny Marii powodowało, że była darzona przez rodzinę i znajomych szczególnym sentymentem, zarówno w Polsce, w Paryżu, jak i w towarzystwie stryja Juliana. Wyemancypowana Eugenia nie mieszkała jednak "po Bożemu" z rodziną. Wynajmowała mieszkanie w Warszawie i w Paryżu, i to zdecydowało, że stryj Julian został przebity strzałą Amora. Jak zresztą mogło być inaczej skoro na ścianie jego wybranki "wisiał oprawiony J. Piłsudski" :) - zdjęcie "677 a1".



Janina także sympatyzująca z PPS, po wyjeździe brata Juliana pozostała we Lwowie, chociaż dla zmylenia śladów musiała przenieść się do innego niepozornego majątku na obrzeżach miasta (zdjęcie "676 a1")


Uniknęła w ten sposób reperkusji ze strony caratu, ale jednocześnie stała się łączniczką na trasie Lwów - Warszawa - Kraków. 



Natalia i Maria rezydowały przez kilka miesięcy w Lozannie. W Polsce bywały kilka razy w roku, i wtedy na ogół do jednego z rodzinnych dworków (zdjęcie "0781 a1") zjeżdżała się cała rodzina. Nie zachowały się zdjęcia z lat 1916-1933, a to po lewej zostało wykonane kilkanaście lat później, gdy obie panie zajmowały się już tylko domem rodzinnym.  







Na "zdjęciu 683 a1"

znalazły się aż trzy kurierki: Aleksandra, oraz dwie siostry cioteczne Maria i Natalia. Zdjęcie zostało wykonane prawdopodobnie w Warszawie podczas kuligu. Z uwagi na to, że nadal nie mam zgody na pełną prezentację rodzinnych kurierek, a post już wyczerpał limit zdjęć, w następnym poście zamieszczę zdjęcie "0675 a1" wszystkich pań, pozostawiając Czytelnikom ewentualne dociekanie "kto jest kto". 

Wśród wszystkich kurierek prym wiodła ostatnia z sióstr Zofia. Sophie, bo tak kazała się nazywać, już w 1916 r. wyszła za mąż za legionistę. Major Henryk von ... po kryzysie przysięgowym stał się jednak wysokim oficerem Polnische Wehrmacht Heinrichem von ... i jako taki nie mógł być zaakceptowany przez rodzinę Zofii. Zofia z mężem zamieszkali więc w Berlinie, jednak znacznie częściej samotna Zofia wydziedziczona i wyklęta przez rodzinę przebywała w uroczej willi męża 


położonej niedaleko Jeleniej Góry. 

Henryk/Heinrich von ... nadal utrzymywał bliskie kontakty ze swym dawnym przyjacielem, moim dziadkiem Marcinem, którego zresztą ustanowił prawnym plenipotentem swoich dóbr znajdujących się w okolicach Warszawy (prowadzili wspólną fabrykę). Te skomplikowane układy spowodowały, że willa stała się niezwykle wygodnym, bezpiecznym i głównym punktem przekaźnikowym dla różnych misji dyplomatycznych w których uczestniczyły kurierki z mojej rodziny. 





Jak widać na zdjęciu "675 a1" do willi Zofii przybywały kurierki ze wszystkich byłych zaborów. To zdjęcie wykonano na tyłach budynku, gdzie zresztą najczęściej odbywały się te rodzinne spotkania, które chciano zachować w tajemnicy przed otoczeniem. To jednak się nie udało.   
   
  



piątek, 6 grudnia 2013

Rauty, bale, kobiety i dyplomacja II RP cz. 1

Na długo przed rozpoczęciem I Wojny Światowej we wszystkich trzech zaborach uaktywniały się ośrodki opozycyjne. Sprzyjała temu sytuacja jaka wytworzyła się po wydarzeniach 1905 r. w Łodzi.




 Jak pisałem wcześniej to właśnie w Łodzi (warto przypomnieć, że wówczas był to największy, po Machesterze, ośrodek przemysłu włókienniczego na świecie) rozpoczęły się manifestacje, marsze, i wreszcie strajki okupacyjne, które wstrząsnęły caratem. Strajki zostały - tak jak wcześniejsze - krwawo stłumione, ale ich organizatorzy przenieśli się z Łodzi do innych największych miast, i tam wymusili na carze wprowadzenie radykalnych zmian w polityce polsko-rosyjskiej.


Wybuch I WŚ w tych warunkach był sygnałem i potwierdzeniem nadchodzących zmian. Oczekiwano, że bez względu na wynik wojny coś się musi stać. I stało się. Rozpadły się trzy największe mocarstwa rezydujące na ziemiach Rzeczypospolitej. Padło też potężne imperium Osmańskie. Europa zmieniła swoje oblicze. Łącznie z Polską w centrum Europy powstaje osiem nowych państw. Już w 1916 r. ze wszystkich zaborów wysyłano listy uwierzytelniające do najważniejszych państw na świecie. W tym samym czasie do Francji zostaje wysłana jedna z sióstr stryja Juliana, jak się poźniej okazuje z tajną misją dyplomatyczną.


Zbliżają się święta Bożego Narodzenia 1918. Dla stryja Juliana, jest to przygotowywanie się do opuszczenia szpitala polowego. Razem ze swoją opiekunką Elżbietą, przenosi się początkowo do swojego wynajętego mieszkania w Warszawie, ale pogarszający się stan zdrowia powoduje, że w trybie nagłym zostaje przewieziony do Łodzi, do swojego drugiego brata Stanisława mieszkającego samotnie w małym dworku, zdjęcie "0841 a1".



Opiekę nad nim roztaczają trzy najważniejsze w jego życiu kobiety: znana już Elżbieta, najmłodsza siostra Aleksandra (na zdjęciu "0845 a1" - leżąca z prawej strony), i Eugenia, którą znał z lat młodości.



Rodzina stryja uwielbiała wycieczki samochodem "na łono natury". Przed wojną wyglądało to tak jak na zdjęciu "0668 a1"



 (od lewej: 1/ mój dziadek, najstarszy brat Juliana, 3/ drugi brat Stanisław, oraz 5/ znana już z wcześniejszych zdjęć m.in. wychowująca mnie z siostrą prababcia Marianna). Po wojnie niewiele się zmieniło, chociaż na zdjęciu "0845 a1" i w życiu stryja Juliana niczym taran pojawiła się jego najmłodsza siostra Aleksandra, dotąd przebywająca w Paryżu.


Ola pojawiła się i wszystko stanęło na głowie. Okazało się, że przebywając na obczyźnie, owszem niezwykle intensywnie i dogłębnie poznawała nocne życie paryskie, ale za to w dzień pilnie studiowała na drugim kierunku. To spowodowało, że została zatrudniona na wysokim stanowisku w paryskim Komitecie Narodowym Polski stanowiącym odpowiednik  Naczelnego Komitetu Narodowego w Polsce.


Na wiosnę 1919 r. stryj Julian powoli włącza się w życie towarzyskie. Początkowo są to wspólne rodzinne wycieczki, to właśnie zdjęcie "0845 a1" wykonuje stryj Julian. W kwietniu 1919 r. stryj wraca do Warszawy i melduje się w swojej jednostce wojskowej. Stryj jeszcze nie wie, że za sprawą Oli został oddelegowany do służby cywilnej. Na razie jego obowiązki to udział w balach i rautach wojskowych, gdzie poznaje ważniejsze osbistości świata dyplomatycznego. Czasami są to niezwykle sympatyczne osobistości, jak na zdjęciu "0843 a1".        



Generalnie Warszawa jest w euforii. Nadchodzi era i "czas - gentlemanów" jak głosi podpis na zdjęciu pobranym z Wikipedii.



Dla stryja Juliana także nadchodzą przełomowe w jego życiu prywatnym i zawodowym chwile.
.

sobota, 23 listopada 2013

Tam, gdzie rodziła się niepodległość ...

To pewnie banalne stwierdzenie, ale prawdziwie szczere myśli i dążenia do wolności i niepodległości najczęściej wykuwają się tam, gdzie tego najbardziej brak. Walczący o wolność legioniści internowani w Szczypiornie dali tego dowód. Wśród osadzonych (zarówno w Szczypiornie, Benjaminowie, jak i Magdeburgu) znaleźli się przyszli prezydenci, premierzy, ministrowie, marszałkowie Polski, oraz liderzy wielu formacji wojskowych i cywilnych.


Kilka miesięcy temu zaprezentowałem obozową czytelnię w Szczypiornie, gdzie właściwie kreowała się główna myśl o odzyskaniu niepodległości. W obozach tworzyły się "Komitety protestacyjne", które uświadamiały legionistów po co, i o co walczą. Osadzeni w obozach internowania stali się w ten sposób misjonarzami niosącymi "pod strzechy" wiedzę o położeniu zniewolonego do tej pory "ludu pracującego miast i wsi"



Czy było to konieczne? Pytanie retoryczne zważywszy, że podczas wyzwalania Kielc legionistów obrzucano z okien m.in. doniczkami z ziemią, traktując ich jeszcze gorzej niż carskich żołdaków. To miłe, że świadomość o działalności legionistów w obozie w Szczypiornie nie wygasła po tylu latach, co widać na zdjęciu obok.
http://www.calisia.pl/articles/19293-graffiti-legiony-polskie





Jak wspominałem wcześniej już od pierwszych chwil internowania legionistów w Szczypiornie rozpoczęła się silna kampania agitacyjna w walce o władzę wojskową i cywilną w rodzącej się wolnej Polsce. Praktycznie we wszystkich zaborach powstawały ośrodki władzy cywilnej i politycznej, które widziały swoją przyszłość związaną wyłącznie z lokalnymi decyzjami zaborcy. Zaborcy jednak nie zamierzali oddać swoich zdobyczy.


Niektórzy legioniści po przewiezieniu do Łomży wyposażeni w nowe instrukcje, uciekali z obozu i udawałi się do miejsc zgrupowań różnych sił zbrojnych. Infiltracja prowadzona w różnych zaborach dała na tyle dobre wyniki, że już na przełomie czerwca/lipca 1918 r. Piłsudski - mając dość dobre rozeznanie o rozkładzie sił militarnych i nastrojach lokalnych społeczności - stawiał właściwie na dwa ośrodki władzy politycznej i militarnej, tj. Warszawę (jako podstawę przejęcia władzy w niepodległej Polsce) i Lublin zdominowany przez organizacje zbrojne skupione wokół Rydza Śmigłego.


Tu warto jeszcze na chwilę wrócić do grudnia 1916 r. Piłsudski jako były oficer we wszystkich trzech zaborach, miał doskonałe rozeznanie także co do nastrojów walczących wojsk. Przewidując zwycięstwo Ententy podjął próbę zintegrowania różnych polskich ugrupowań zbrojnych. Owacyjnie witające go tłumy podczas powrotu do Warszawy 12 grudnia 1916 r. (zdjęcie 0721 a1)
wymusiły powołanie go w skład Tymczasowej Rady Stanu. To wzmocniło jego pozycję militarną i polityczną na tyle, że wydał podległym oddziałom (głównie legionistom) polecenie odmowy złożenia przysięgi na wierność Niemcom. W kilka miesięcy później został aresztowany i osadzony razem ze swoim zastępcą K. Sosnkowskim w Magdeburskim więzieniu.


Gdy szala zwycięstwa zaczęła na wiosnę 1918 r. przechylać się na stronę państw Ententy rozpoczęło się zwalnianie internowanych legionistów z miejsc osadzenia. Piłsudski, aby zachować zdolność mobilizacyjną, zalecił wstępowanie do wojsk niemieckich. Oficjalny rozkaz, wydany 23 marca 1918 r., przez płk. E. Rydza Śmigłego nie został jednak zrealizowany zgodnie z zamierzeniami. Zwalniani legioniści dość niechętnie wstępowali do obcych sobie formacji, ale także nie powracali do domów, gromadząc się w większych miastach zaboru austriackiego i rosyjskiego. To wzbudziło podejrzenia Niemców, którzy czasowo wstrzymali zwalnianie legionistów z obozu.  


Zwolniony z internowania stryj z tajną misją udał się do Lublina. Już wtedy jednak rozwijała się u niego nierozpoznana choroba układu krwionośnego spowodowana powikłaniami po dyfterycie na który zapadł w obozie. Gdy 15 października 1918 r. rozpoczęły się w Lublinie przygotowania do przejęcia władzy politycznej przez PPS, i militarnej przez POW stryj w stanie ciężkim znalazł się w obozowym szpitalu. Tutaj poznał uroczą kresowiankę (zdjęcie "0743 a1")

wolontariuszkę, która zajmowała się żołnierzami przebywającymi w miejscowym lazarecie.


Na jesieni 1918 r. stryj został przetransportowany do Warszawy w stanie skrajnego wyczerpania, gdzie zamieszkał ze swoją opiekunką. Jeszcze przez wiele miesięcy walczył z ciężką chorobą, która przykuła go do łóżka. Po zakończeniu wojny, i regulacji statusu prawnego oficerów rosyjskich, którzy przeszli pod komendę Piłsudskiego stryj - dzięki staraniom dalekiej kuzynki ze Lwowa, która dostarczyła odpowiednie dokumenty do sztabu Legionów - został mianowany rotmistrzem, i skierowany do pracy sztabowej.


Nie wiadomo jak dalej by się potoczyły losy stryja, bo poza zbliżająca się wojną polsko-rosyjską, cały czas uczestniczył w wojnie dwóch kobiet, które walczyły o niego. Uczuciowo stryj był związany z pielęgniarką Elżbietą, która zajęła się nim podczas pobytu w Lublinie. Ślub jednak nie wchodził w grę, bo nie było na to zgody rodziny. Elżbieta była prostą, choć niezwykle piękną i wykształconą dziewczyną. Daleka kuzynka stryja była natomiast bogatą szlachcianką, której rodzina od kilkudziesięciu lat zarządzała fabryką produkującą części do maszyn włókienniczych (przypomnijmy, stryj był inżynierem).
 

"Na szczęście" dla stryja - rozdartego pomiędzy dwiema kobietami, z których jedną kochał, a z drugą przyjaźnił się w latach młodości - międzynarodowa sytuacja Polski zaczęła się zaostrzać na tyle, że koniecznym stało się przygotowywanie do nowej wojny z Rosją. I tak stryj  (na zdjęciu "0731 a1" drugi z lewej strony) został ponownie "wzięty w kamasze".



Piłsudski lubił się fotografować w otoczeniu swoich podkomendnych. Powyższe zdjęcie zostało wykonane w Zułowie, przed zabudowaniami gospodarczymi jednego z dworków Marszałka Piłsudskiego. Były to ostatnie chwile pracy stryja w charakterze oficera sztabowego. Nadchodząca wojna polsko-bolszewicka miała to radykalnie zmienić.
.