niedziela, 26 października 2014

Ważna informacja!

W związku z coraz częstszymi sygnałami - otrzymywanymi od Polonii Amerykańskiej i Francuskiej - o braku możliwości subskrybowania postów i komentarzy, na marginesie po prawej stronie zainstalowałem dostępne na Bloggerze wtyczki. Proszę więc o sprawdzenie ich funkcjonowania i ewentualne powiadomienie o nieprawidłowościach. 

Jednocześnie chciałbym podziękować wszystkim miłym gościom, którzy zawitali w te skromne progi, i - niestety - nie doczekali się rewizyty, nie otrzymali odpowiedzi, bądź ich komentarze nie pojawiły się na blogu. Jest to spowodowane głównie faktem, iż w dostępności tego bloga pojawiają się zakłócenia uniemożliwiające pełne korzystanie z jego możliwości. Jak wynika z sygnałów szczególnie uciążliwe jest to dla osób z zainstalowanymi przeglądarkami Safari i oprogramowaniem Macintosch. 

Z tych względów nie uczestniczę w aktywnych formach portali społecznościowych, aby nie sprawiać wrażenia dyskryminowania osób, które z przyczyn opisanych wyżej nie mogą korzystać. Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję, i obiecuję odpisywanie i rewizytowanie. 

Przychylając się do życzeń Czytelników od tej chwili wszystkie posty będą katalogowane w następujących działach: 1/ Legiony 2/ Historia 3/ Rodzina 4/ II RP 5/ PRL 6/ Rozmaitości 

Serdecznie pozdrawiam. 
.

czwartek, 16 października 2014

Bismarck i Marks śmieją się z za grobu?

W 1793 r. James Watt wynalazł maszynę parową i nagle stała się jasność. Narodziła się "era maszyn", po niespełna pół wieku pojawiła się klasa robotnicza, najpierw w Anglii, Francji i Niemczech, a potem w całej Europie. Prawie równolegle zaczęły powstawać partie polityczne, początkowo przekształcające się z koterii i klubów arystokratycznych, i zaraz potem nastały pierwsze strajki. W czasach Bismarcka przewodniczącym największej Niemieckiej Partii Centrum był Ludwig Windthorst prawnik, polityk i parlamentarzysta od 1867 r. współpracujący z liderem polskich kół księciem Ferdynandem Radziwiłłem, posłem mniejszości polskiej w Reichstagu w latach 1874-1919.

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/5/51/Ludwig_Windthorst_JS.jpg



Windhorst był również w dobrych stosunkach z abp. Florianem Stablewskim. Koneksje Windhorsta ze znaczącymi przedstawicielami arystokracji, kościoła i ziemiaństwa stanowiły dobrą bazę dla tworzenia różnych ugrupowań społeczno-politycznych w Polsce rozbiorowej. W taki sposób na ziemiach zaboru pruskiego działała np. "PPS Zaboru Pruskiego". Przyjmuje się, że Otto von Bismarck organizując administrację i gospodarkę państwa pruskiego oparł ją głównie na przemyśle maszynowym. W rzeczywistości chodziło przede wszystkim o przemysł zbrojeniowy, dla którego rozwoju Bismarck zaktywizował wszystkie siły w narodzie.




Gospodarka potrzebowała stałych pracowników stale podnoszących swoje kwalifikacje dla potrzeb wyspecjalizowanego przemysłu maszynowego, i takim sposobem przywiązania pracownika do pracodawcy, były emerytury, oraz niektóre przepisy z zakresu bezpieczeństwa pracy.  Przyjmuje się także, że  kanclerz Otto von Bismarck chcąc zyskać głosy robotników wprowadził wówczas gwarantowaną przez państwo emeryturę dla wszystkich ubezpieczonych pracowników, którzy ukończyli 70 rok życia. Nie jest to jednak do końca prawda. Bismarck miał znacznie szersze plany (warto przeczytać poniższy link!):
http://www.naszdziennik.pl/wp/4933,pamiec-made-in-germany.html?d=1
wobec całej Europy, i to mu się doskonale udało, bo jego system emerytur i organizacji urzędów i administracji państwowej przetrwał do dzisiaj.


Po cichu realizowano także plany podbicia wschodniej części Europy i totalnego zgermanizowania narodów słowiańskich łącznie z Rosją i Imperium Otomańskim. O tych właśnie zakusach rozmawiano wśród arystokracji niemieckiej i polskiej z obszaru zaboru pruskiego. Spotkania odbywały się w różnych miejscach i pod różną egidą. W willi (http://2.bp.blogspot.com/-47QKjmmkqPE/UqtNPfH3lnI/AAAAAAAAAYg/9LIJg6xOWrk/s1600/679+a1.jpg), w której po kilkunastu latach zamieszkać miała kuzynka stryja (a także w innych prywatnych miejscach), spotykało się kilku wysokich dostojników partyjnych i państwowych ze wszystkich zaborów.



W archiwach rodzinnych zachowało się kilka zdjęć dokumentujących tamte spotkania, jednak nie otrzymałem zgody na ich publikację (to było przyczyną opóźnienia publikacji tego postu), dlatego przedstawiam inne.





Spotykano się także po wybuchu wojny, już w 1915 r., gdy Prusy zajęły Warszawę.













To wtedy rodzina odcięła się od kuzynki, która wbrew woli rodziców wyszła za swojego legionistę w randze wiceministra i pułkownika Polnische Wehrmacht.

















Spotkania polityków z arystokracją, ziemiaństwem i dostojnikami państwowymi odbywały się nadal - dla zakamuflowania prawdziwego ich celu dołączyły piękne panie, m.in. znane już kuzynki stryja:






http://legionypolskie.blogspot.com/2013/12/rauty-bale-kobiety-i-dyplomacja-ii-rp_13.html#comment-form


To prawdopodobnie w ten sposób do organizującej się Polski centralnej dotarły skrywane plany nieżyjącego już Bismarcka. Nieoczekiwanie jednak naprzeciw filozofii Bismarcka stanęła filozofia innego niemieckiego naukowca, Marksa. Po ponad 130 latach są to nadal dwie siły polityczne zwalczające się pod różnymi pozorami, i w różnych układach. Czy nie jest więc prawdą, że nieżyjący autorzy dwóch wrogich sobie nurtów politycznych śmieją się z za grobu?
.

środa, 20 sierpnia 2014

Otto von Bismarck (nieznana historia Prus) vs Karol Marks




Otto von Bismarck nie wynalazł niczego nowego, ale podobnie jak Napoleon, a później Hitler i Stalin zapragnął "urządzić" Europę po swojemu. I tylko jemu jednemu to się udało. Wprowadzone przez niego regulacje prawne funkcjonują do dziś (np. emerytury), a germańskie narody nadal próbują "przestawiać meble" w naszym  wspólnym domu jakim jest Europa. Dlaczego tylko jemu to się udało? Otto Eduard Leopold von Bismarck-Schönhausen (ur. 1 kwietnia 1815 w Schönhausen /Elbe/, zm. 30 lipca 1898 we Friedrichsruh), książę von Bismarck-Schönhausen, książę von Lauenburg - te dane zaczerpnięto z Wikipedii - był po prostu właściwym człowiekiem, we właściwym miejscu i czasie.






http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/24/Bismarck44.jpg

Ten niezwykle zręczny i skuteczny polityk jątrzeniem, intrygami i korupcją doprowadził do skłócenia Austrii z Rosją, uśpienia Wielkiej Brytanii oraz Francji, i w konsekwencji do wojny prusko-austrackiej. Po sukcesie w bitwie pod Sadową w 1866 r., wbrew Cesarzowi Wilhelmowi, szybko zawarł pokój, obawiając się interwencji sąsiednich mocarstw. Słynna, sfałszowana przez niego, "depesza emska" doprowadziła do kolejnej wojny francusko-pruskiej i w ostateczności do zjednoczenia Cesarstwa Niemieckiego w 1871 r. Od tego momentu Cesarstwo Niemieckie stało się faktycznym hegemonem ekspansywnej Europy, co zostało potwierdzone na słynnym kongresie berlińskim w lipcu 1878 r.

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/8b/Berliner_kongress.jpg


Wielki kanclerz Niemiec politykę swoją rozgrywał na wszystkich frontach, pozornie wydawało się, że dąży głównie do rozszerzenia wpływów Cesarstwa Niemieckiego na obszarze Afryki, jednak Bismarck miał także swój plan wobec jednoczenia Europy. Niestety w tym planie istotną rolę odgrywała Polska, wprawdzie już nieistniejąca na mapie Europy, ale wiadomo: "... nie zginęła póki my żyjemy ...? Plan Bismarcka był prosty jak konstrukcja cepa: układami i traktatami uśpić czujność pozostałych mocarzy europejskich, wzmocnić siłę zjednoczonych Niemiec, i na podbitych ziemiach wprowadzić zarządzanie na wzór "pruskiego drylu". I chociaż agresywna polityka Bismarcka stała się m.in. przyczyną odwołania go z urzędu, to jego główna "linia programowa" przetrwała do dziś, co widać doskonale po tym jak działali i działają następni kanclerze Niemiec.


Karol Henryk Marks

http://3.bp.blogspot.com/-6K3kE3WY66s/UqM4JTsm7iI/AAAAAAAAMFo/DeasMXu0spk/s1600/DDR+100-Mark-1971.jpg
urodził się i żył mniej więcej w tym samym czasie co Bismarck (no właśnie żył mniej). Z wojskiem i polityką łączyło go niewiele, niemniej  jednak w historii zasłużył się jako ten, który pokonał wszystkich marszałków I i II Wojny Światowej. Pokonał ich nie na polu bitwy, ale w obszarze polityki społecznej. Ich drogi, tj. Bismarcka i Marksa spotkały się tylko raz, gdy Bismarck jako pierwszy premier na świecie wprowadził emerytury. Wprawdzie dotyczyły one w pierwszej fazie tylko urzędników i wojskowych, ale szybko przekształciły się w stałe świadczenia pracownicze dla osób ważnych dla gospodarki kraju.




Można śmiało stwierdzić, że gdyby nie rewolucyjne idee Marksa, które od prawie stu lat zapanowały nad 2/3 naszego globu, to dzisiejszy świat miałby zapewne zupełnie inny obraz. Skrzętnie pomijany fakt, iż to właśnie komunistyczne idee zdławiły tyranów obu wojen światowych nie dają się jednak schować pod dywan. Prawda wychodzi wszędzie tam, gdzie nikt sie tego nie s;podziewa, i gdzie żarłoczny kapitalizm z olbrzymią bezwględnością żeruje na najbiedniejszych.
Na zdjęciu obok po śnieżnej burzy pojawił się ... Karol Marks!





http://www.sadeczanin.info/media/gallery/2013-03-26-xx-marks-prehyba/srednie/photo_9f1dc8e0166bd0dea56f.jpg
http://www.sadeczanin.info/wiadomosci,5/na-prehybie-boja-sie-pielgrzymek-lewicy,45288#.U_Sxt8V_tRc


Bismarck zwyciężał na wielu frontach Europy XIX wieku, Marks swoje zwycięstwa odnosił prawie (poza Australią, największym więzieniem ówczesnego świata) na wszystkich kontynentach. Państwo Bismarcka przetrwało kilkadziesiąt lat, "państwo" Marksa trwa i wbrew pozorom ma się całkiem dobrze. W kolejnym poście spróbuję ukazać role jakie obaj panowie odegrali w zakończeniu I Wojny Światowej.
.

piątek, 18 lipca 2014

Po Bitwie Warszawskiej

O Bitwie Warszawskiej pisałem już wcześniej na stronie:http://legionypolskie.blogspot.com/2013/08/rocznica-cudu-nad-wisa.html#comment-formTeraz więc chciałbym poruszyć te mniej znane aspekty, np. w kwestii jeńców wojennych. To ważny temat, bo zawsze, gdy ze strony polskiej pada hasło "Katyń 1941", to Rosjanie natychmiast ripostują: "Obozy jenieckie w Strzałkowie, Dąbiu, Pikulicach i Wadowicach". Pod koniec 1919 r., gdy wojna polsko-bolszewicka dopiero się zaczynała, w w.wym. miejscowościach utworzono obozy jenieckie (zdjęcie "1023 a1")
dla żołnierzy sowieckich (ok. 7.000) i bliżej nieokreślonej ilości uchodźców z Rosji.


Obie grupy osadzonych przebywały w oddzielnych barakach, jednak fatalne warunki sanitarne, panujący wszędzie głód, a szczególnie szalejąca w Europie pandemia grypy spowodowały niezwykle wysoką śmiertelność wśród osadzonych. Strona polska ocenia, że w ciągu trzech lat w polskiej niewoli zmarło 16-18 tys. jeńców rosyjskich - 8 tys. w Strzałkowie, 2 tys. w Tucholi i 6-8 tys. w innych obozach. Według danych rosyjskich śmierć poniosło prawie 70 tys. osób. O szczegółach można poczytać np. na stronie:http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/532299,Obozy-jenieckie-i-sytuacja-sowieckich-jencow-w-ii-rzeczpospolitej.htmli tutaj:http://wyborcza.pl/1,76842,7780167,straszny_los_sowieckich_jencow.html


To nie był jednak największy dramat jaki pod koniec 1920 r. świat ujrzał po opadnięciu "wojennego kurzu" na polach bitewnych. Niejako "u boku" Piłsudskiego do wojny z Rosją przystąpiła Ukraina pod wodzą młodego "Naczelnego Atamana Symeona Petlury". Ten niedoszły duchowny, dziennikarz, krytyk, i w sumie zdeklarowany humanista
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/0/07/Pilsudski-Petlura_1920_Kiev.jpg
przywiązywał szczególną wagę do regulacji i unormowania stosunków niezwykle zróżnicowanej społeczności ukraińskiej. W czasach wojennych nie znalazł zrozumienia ani u Polaków, ani u Piłsudskiego. 
     

Ukraina w konsekwencji rozbratu z Piłsudskim utraciła niepodległość na rzecz Rosji (co widać nawet dzisiaj), a skutki tego okazały się niezwykle tragiczne. Wielki, i niezwykle wyrafinowany plan Stalina walki z burżujami doprowadził do głodowej śmierci prawie 6 milionów Ukraińców, i masowej emigracji na Zachód. Petlura, zamordowany na emigracji w Paryżu, do dzisiaj budzi wiele kontrowersji zarówno co do identyfikacji morderców (podejrzewa się, że złapany działacz żydowski był agentem tajnych służb Rosji) jak i prowadzonej przez siebie polityki.   


W październiku 1920 r. rozpoczęły się i toczyły do marca 1921 r. pertraktacje związane z zawarciem traktatu ryskiego. O ile militarny sukces Polski nie podlegał dyskusji, to w politycznym stanowisku zaznaczyły się dwie opcje. Według Piłsudskiego miała to być federacja państw powstałych na obszarach zajmowanych przez Polskę przedrozbiorową, a więc obejmującą kraje bałtyckie, Białoruś i Ukrainę. Endecy pod wodzą Dmowskiego proponowali 

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/8c/Liniadmowskiego.png
bardziej ugodową i stabilną (ich zdaniem) opcję "status quo", praktycznie ograniczającą się do terenów zajętych przez wojska polskie. 


Poniżej delegacja polska na rozmowy o zawieszeniu broni i zawarciu pokoju z Rosją Sowiecką 1920. Od lewej siedzą: Władysław Kiernik, płk Kuliński, Jan Dąbski, Stanisław Grabski, Leon Wasilewski. Stoją: Wichliński, Witold Kamieniecki, Norbert Barlicki, Adam Mieczkowski, Waszkiewicz. Źródło: Album Zjednoczenia, Warszawa 1934 / Wikipedia 
http://kresy24.pl/wp-content/uploads/2012/09/TraktatRyski-dyplomacja-wojna1920-historia.jpg

W tych warunkach delegacja polska (na zdjęciu wyżej) uzyskała status prawny na wiele lat hamujący wszelkie akcje niepodległościowe i w zasadzie zadowalający Rosję i zachodnią część Europy. 
.



niedziela, 22 czerwca 2014

Plany Bitwy Warszawskiej

Do miana autora planu Bitwy Warszawskiej kandydowało trzech bohaterów tamtych dni: Józef Piłsudski, Józef Haller
i Maxime Weygand. Jak to bywa jednak na wojnie zwycięstwo ma wielu ojców, a klęska jest sierotą. W cieniu wyżej wymienionych pozostał, całkiem niesłusznie, wybitny strateg gen. T. Rozwadowski. Jeżeli do tego dodać, że w ostatnich kilku latach odkryto dokumenty, z których wynika, że losy wojny mógł zmienić przypadek zdobycia sowieckiej radiostacji (opisałem to na stronie: http://anzai.blog.onet.pl/2010/08/13/pilsudski-wielkim-wodzem-byl/), to hipoteza o "cudzie nad Wisłą" wydaje się być bardzo uprawniona.


Jak było w rzeczywistości raczej już się nie dowiemy, bo i prawdy w tamtych czasach także nie znał nikt, a sam Józef Piłsudski w chwilach zadumy pytany o przyczyny określał to mianem "cudu nad Wisłą". Stąd też pojawiło się wiele wersji, ciekawym polecam np. jedną z nich:
http://rod.salon24.pl/287429,plan-bitwy-warszawskiej-czyli-jak-sie-zaklamuje-historie
a dla odmiany, np. tę:
http://dziennikzwiazkowy.com/publicystyka/to-polityczne-i-historyczne-bitwy-warszawskiej-z-1920-roku-oraz-jej-znaczenie-dla-losow-europy/


Bitwa Warszawska z reguły kojarzy się ze scenami batalistycznymi, atak, obrona, zmiana frontu, itp. Pomija się przy tym bardzo istotne podteksty. Otóż plany przeprowadzenia konfliktu militarnego pomiędzy Rosją Sowiecką a Polską istniały także na Wschodzie, a nawet na Zachodzie Europy. Już 1 sierpnia 1920 r. w Białymstoku utworzył się Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski pod przewodnictwem Feliksa Dzierżyńskiego i Józefa Marchlewskiego, który na ziemiach zajętych przez Sowietów ogłosił się prawowitym rządem polskim.
http://www.jpilsudski.org/images/stories/grafiki_w_artykulach/prawo/Konkordat-1925/konkordat-1925.jpg


Także Francja i Anglia wykazywały niejednorodną postawę wobec konfliktu Polsko-Sowieckiego. Rządy tych państw zasadniczo popierały Polskę widząc w niej nadzieję na zatrzymanie "komunistycznej zarazy" wdzierającej się ze wschodu, jednak odmiennego zdania byli robotnicy, którzy w nowej idei komunizmu upatrywali polepszenia swojego losu, a odrodzoną Polskę (czyli niechcianego bękarta Europy) traktowali jako istotne zagrożenie dla swojego bytu.    


Warto w tym miejscu postawić sobie pytanie: Czy to tylko przypadkowa zbieżność, że nie widząc możliwości innego zakończenia bezsensownej I Wojny Światowej w 1917 r. pociągiem ze Szwajcarii do Rosji przewieziono Lenina, a w rok później pociągiem z Niemiec do Warszawy w ten sam sposób dostarczono Piłsudskiego? To, jak i inne fakty historyczne (o których będę pisał nieco później) wydają się potwierdzać ponad stuletnią hipotezę o traktowaniu Polski jako bezpiecznego poligonu pomiędzy "Wschodem i Zachodem Europy". 
    

Jeżeli, w tym kontekście, istniały jakieś realne plany Bitwy Warszawskiej to powinny one obejmować i przewidywać także różne zwroty w prowadzonej wojnie polsko-bolszewickiej. Mimo tego nie wiadomo dlaczego Piłsudski pomiędzy 12 a 14 sierpnia złożył na ręce Witosa swoją dymisję ze stanowiska Naczelnika Państwa i Wodza Naczelnego, a następnie wyjechał na teren bitwy. Nie wiadomo też dlaczego Piłsudski dwukrotnie mając możliwość dobicia Armii Czerwonej (opóźniony manewr oskrzydlający nad Wieprzem, oraz sukcesy w bitwie "nadniemeńskiej") odstąpił od tego zamiaru? 


Te pytania obecnie, jak echo powracają po ponad stu latach, i niebezpiecznie nawiązują do przeszłości. I nie jest to chyba przypadek, że obecne partie dominujące na politycznym rynku Polski także prezentują swoją prorosyjskość i prozachodniość. Jak widać, to mimo tego, że znaleźliśmy się w nowym bloku militarnym, nasza sytuacja nie zmieniła się. W konflikcie z Rosją jest tak jak przed ponad stu laty, czyli obojętność i zimne wyrachowanie ze strony naszych sprzymierzeńców, i bezsensowne potrząsanie szabelką w kierunku Rosji. 


wtorek, 6 maja 2014

Granice w ogniu

granice 1918-1922



Chociaż pod koniec października 1918 r. działania wojenne zaczęły ustawać, to jeszcze długo trwały spory i konflikty militarne na kilkunastu najważniejszych przygranicznych obszarach. Walczył każdy z każdym. Odradzająca się Rzeczpospolita prowadziła akcje zbrojne na wszystkich trzech frontach. Nadal jednak ważyły się losy nie tylko granic przyszłej Polski, ale i jej charakteru. Z tajnych porozumień pomiędzy Rosją (później ZSRR) i Francją wynikało, że największe szanse miała propozycja utworzenia przedwojennego Królestwa Polskiego uzależnionego w jakimś stopniu od Rosji radzieckiej.







http://www.drugarzeczpospolita.republika.pl/niepodleglosc.html



Oficjalnie te stanowiska koalicjantów nie miały większego poparcia ponieważ Rosja radziecka nie była dopuszczona do udziału w Konferencji Pokojowej. O szczegółach pisałem na stronie:
http://legionypolskie.blogspot.com/2014/01/dyplomacja-ii-rp-cz-3.html#comment-form
Intensywne działania dyplomatyczne, poparte lokalnymi akcjami zbrojnymi, głównie w stylu pospolitego ruszenia, powodowały, że kwestia powstania państwa polskiego nadal pozostawała otwarta. Praktycznie tylko zachodnia granica Polski wydawała się być stała, co wynikało z wcześniejszych umów zatwierdzonych przez Piłsudskiego.


Jednak spontaniczny protest, jaki wybuchł po przybyciu do Poznania Ignacego Paderewskiego, zmienił bieg historii w tym rejonie. Powstanie Wielkopolskie (powstańcy niżej na zdjęciu "0753 a1")
było typowym powstaniem narodowym, chociaż rozgrywanym głównie na terenie Wielkopolski. Praktycznie do dzisiaj trwają spory na temat niejasnego stanowiska Piłsudskiego, którego w kwestii granic zachodnich wiązała zawarta umowa z Niemcami.  


Na wschodzie i południu Polski nadal trwały zacięte walki przygraniczne. Jednak konflikt przygraniczny z Czechami militarnie nie miał większego znaczenia dla ogólnego potencjału polskich sił zbrojnych, ponieważ angażował głównie lokalne ugrupowania militarne. Mimo tego Śląsk Cieszyński odegrał swoją rolę zarówno przed I, jak i II Wojną Światową. Walki ustały dopiero w lutym 1919 r. pod naporem Ententy. 



Stosunkowo najmniej militarnych działań powojennych toczyło się na obszarze Prus Wschodnich. Wynikało to głównie z faktu, iż tereny te były słabo zagospodarowane i uprzemysłowione, a poza tym teren Kłajpedy przejęła pod nadzór Liga Narodów.


W tym miejscu muszę się przyznać do niecnego postępku. Otóż historia jeżeli już się powtarza to robi to złowrogo rechocząc. Zwlekałem z napisaniem tego postu, bo obecne wydarzenia na Ukrainie jako żywo przypominają te sprzed prawie 100 lat. Kilka tygodni temu także dumnie wkroczyliśmy (co prawda na czele delegacji unijnej) do Kijowa, grożąc opornym śmiercią, i także - po wybuchu wojny domowej na Ukrainie - już mniej chlubnie zmuszeni zostaliśmy do wycofania się. To prawda, że do związków z Ukrainą rościły i nadal roszczą sobie prawa zarówno Rosja, jak i Polska. Ale obecnie to my, w imię poszanowania powojennych granic, powinniśmy ustąpić. 
Nasuwa się też taka refleksja: W 1919 r. Polskę w konflikcie z Rosją popierały Niemcy, a po cichu przeciwna była Francja. Dzisiaj jest jakby podobnie ... Czy już słychać rechot?


Wracamy jednak do 1919 r. 3 maja "zdobyto" Kijów wjeżdżając do miasta ... tramwajem, zdjęcie poniżej. Jednak już po miesiącu wojska polskie zostały zmuszone do odwrotu. Armia Czerwona natarła ze wszystkich stron. Bitwa na śmierć i życie stała się nieunikniona.



Jedno z niewielu zdjęć "0754 a1"
przedstawia stryja (pierwszy z prawej) szkolącego ochotników do obrony Kijowa (lub Warszawy, trudno ustalić, bo na odwrocie  jest tylko data czerwiec 1920 r.). I tak zaczęła się Wielka Bitwa Warszawska.  
.



poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Przed Bitwą Warszawską - tajemnice stryja

Jak pisałem wcześniej:
http://legionypolskie.blogspot.com/2013/12/rauty-bale-kobiety-i-dyplomacja-ii-rp.html#comment-form
stryj pod koniec 1918 r. przebywał w szpitalu polowym, potem u rodziny w Warszawie, aż wreszcie na kilka miesięcy osiadł w Łodzi u swojego brata Stanisława. Tak przynajmniej wynikało z listów jakie pisał do swojej rodziny. Toteż ze zdziwieniem w archiwach znalazłem zdjęcie "0116 a1"
z opisem na odwrocie "Lwów, Luty 1919 r.". Wynika z tego, że stryj (połowa twarzy z lewej strony na dole) dla uspokojenia pisał do rodziny listy, że przebywa w Łodzi, a w rzeczywistości włączył się do obrony Lwowa.



Na kolejnym zdjęciu "0117 a1" 
stryj stoi za chorążym trzymającym chorągwię pułku. Z opisu wynika, że jest to sztab obrońców Lwowa. 


Dopiero ze znanego mi wcześniej zdjęcia "0118 a2" (stryj siedzi trzeci od prawej)
zorientowałem się, że stryj najprawdopodobniej wykonywał w okolicach województwa Stanisławowskiego tajną misję szkolenia rekrutów. 


Potwierdzało to kolejne zdjęcie "121 a1" 
z jakichś uroczystości lokalnych. Tak prawdopodobnie rozpoczęła się służba stryja w tajnych misjach wywiadu.