sobota, 7 listopada 2015

Stare gniazdo rodzinne ... cd. Specjalny dodatek!

W poprzednim poście zamieściłem kilka zdjęć z serii rowerami po Wilnie. Padło też pytanie: Kto jest na zdjęciu w parku Wileńskim? Okazuje się, że internet to wspaniały wynalazek, bo odpowiedź przyszła prawie natychmiast. Urocza panienka z lewej strony to moja ciotka Weronika! A rowerami jeżdżono nie tylko po Wilnie ... Sięgnąłem więc ponownie do rodzinnego archiwum i odnalazłem kolejne zdjęcia. A zatem zapraszam do specjalnego dodatku na poprzednim poście:

http://legionypolskie.blogspot.com/2015/10/stare-gniazdo-rodzinne-czyli-rowerami.html#comment-form

poniedziałek, 19 października 2015

Stare gniazdo rodzinne, czyli rowerami po Lwowie i Wilnie

Bitwa Warszawska chociaż zakończyła się militarnym sukcesem Polski nie przyniosła znaczących korzyści terytorialnych. Pogłębił się także rozdźwięk pomiędzy Polakami a Litwinami, Żydami, Białorusinami i Ukraińcami zamieszkującymi ziemie polskie. Manewr Piłsudskiego, znany jako "bunt Żeligowskiego", wprawdzie pozwolił Polsce inkorporować województwo Wileńskie włączone do t.zw. Litwy Środkowej, ale walki wyzwoleńcze pomiędzy Polakami, Rosjanami, Białorusinami, i Ukraińcami, praktycznie aż do czasów obecnych podzieliły oba narody.


Nieco lepiej wyglądała sytuacja w okręgu Lwowskim, ponieważ Ukraińcy w równym stopniu darzyli nieufnością zarówno Polskę jak i Rosję sowiecką. Z tych powodów część młodszych i bardziej wykształconych Polaków po 1923 r. zaczęła emigrować w stronę centralnej Polski, głównie do Warszawy, Łodzi i Krakowa. Wśród nich znalazła się także moja dalsza rodzina. Stary dworek rodzinny (zdjęcie wyżej 0513 a1 zrobione ok. 1937-1938 r.) opustoszał, pozostało w nim tylko kilka starszych osób, oraz nieliczna już służba.  


Kilka tygodni temu od dalszej rodziny zamieszkałej w USA otrzymałem zdjęcie lwowskiego domu rodzinnego ("524 b6" zdjęcie obok) wykonane na przełomie lat 1960/1970. Zdjęcie zostało zrobione Polaroidem (stąd jego niska jakość i konieczność poprawienia kolorów) z okazji pogrzebu ostatniego mieszkańca tego domu. Dworek już wtedy został przerobiony na magazyn sprzętu rolniczego. Zmarła krewna mieszkała w tylnej, niewidocznej części budynku. To zdjęcie wywołało szereg wspomnień, dlatego zdecydowałem się na opublikowanie jeszcze kilku zdjęć z tamtego miejsca i czasu i przypomnienie zdjęć wcześniejszych (wraz ze zdjęciem dotarła również zgoda na odsłonięcie twarzy).


Na zdjęciu "0518 a1" wyżej publikowanym już wcześniej z prawej strony stoi mój ojciec, obok siedzi jego siostra. W gustownym czepku pani guwernantka, ochmistrzyni, i nauczycielka życia w jednym.


Zdjęcie "520 a1" wyżej przedstawia także kuzynów mojego ojca oraz wuja (ze strony mojej stryjenki), który pełnił obowiązki gospodarza dworku.


W archiwum rodzinnym znalazłem kilkadziesiąt zdjęć znanych mi członków rodziny jednak były to t.zw. "mordoobrazki" (dzisiejsze "selfie", zwane też "samojebki") robione najwyżej na tle jakiegoś drzewa, czy krzaka, co uniemożliwiało ustalenie miejsca i czasu wykonania zdjęć. Tutaj chciałbym pokazać kilka w t.zw. szerszym horyzoncie. Na zdjęciu wyżej ("0519 a1")  pochodzącym już z lat 1937-1938, mój ojciec z siostrą na wycieczce rowerowej. Oboje często jeździli po okolicznych wioskach. "Jaśnie pan i jaśnie panienka" byli mile witani i częstowani "czym chata bogata" przez podległych w jakimś stopniu włościan. Od ojca wiem, że kosztowano wówczas przepyszne maliny.







Na zdjęciu z lewej strony mój ojciec z siostrą. Tym razem na wycieczce rowerowej w okolicy Lwowa. 









To jest prawdopodobnie nauka jazdy, ojciec uczy jedną z córek ochmistrzyni nauki jazdy na rowerze. Uczennica jest zadowolona, bo jak opowiadał ojciec nauczyła się jeździć nie tylko na rowerze ...

























Tak wyglądał strój sportowy dla rowerzystek. Niestety daleka kuzynka ojca widoczna na zdjęciu 0573 a3 założyła czarne spodnie lub suknię specjalnie upiętą i nie widać szczegółów.

















Na jednym z uroczych zdjęć (publikowanych wcześniej) jako pierwszą z prawej rozpoznałem ciotkę Leokadię siostrę mojej babci ze strony ojca. Nie wiem jednak kim są prześliczne dziewczyny stojące obok. Zdjęcie "544 a1" wyżej na pewno zostało wykonane w jednym z wileńskich parków ok. 1923 r., bowiem ciotka Leokadia nigdy nie ruszała się z Wilna aż do wkroczenia sowieckich wojsk podczas drugiej Wojny Światowej. Może więc uda się ustalić pozostałe okoliczności powstania tego zdjęcia.



No i udało się! Na zdjęciu w parku Wileńskim, z bukietem kwiatów w ręku pozuje moja ciotka Weronika! Pozuje, bo oprócz dwóch innych ciotek była najładniejszą przedstawicielką rodu żeńskiego. Prawdopodobnie daleka kuzynka ze zdjęcia "0573 a3" jest jej siostrą.  Dla porównania z nieco późniejszego okresu (ciotka się nieco zaokrągliła będąc w stanie brzemiennym) wyżej zdjęcie zbiorowe "1449 a1" wykonane na zapleczu dworku Lwowskiego. Czytelnikom pozostawiam kwestię rozpoznania "kto jest kim". Dla ułatwienia podaję, że jest tam moja babcia, i żona głównego bohatera tego bloga, mojego stryja legionisty. 









To jedno z ostatnich zdjęć "0522 a1" wykonanych podczas pobytu na ziemi wileńskiej w końcu czerwca 1939 r. Rodzina mojej babci ze strony ojca posiadała samochód więc wycieczka nad morze nie sprawiała większych trudności. Nie zdążyłem wtedy spytać ojca dlaczego nad morze oboje pojechali w mundurkach szkolnych. Czyżby to były wagary? Wiem natomiast, że była to ostatnia podróż z ziemi wileńskiej nad morze. Potem nastąpiła ciemność ...













.



Dodatek specjalny!
------------------------

7 listopada 2015 r.

W kilka dni po opublikowaniu tego postu otrzymałem dwie cenne informacje. W parku Wileńskim pierwsza z lewej (z bukietem kwiatów) to moja ciotka Weronika. Dla porównania wyżej zamieszczam inne jej zdjęcie. Drugiej informacji się spodziewałem, bo od ojca wiedziałem, że już wtedy były takie specjalne bagażniki samochodowe na których przewożono rowery. Po zdigitalizowaniu kolejnych "rowerowych" zdjęć okazało się, że mój ojciec z siostrą wypuszczał się na dalekie przejażdżki także poza rogatki Lwowa. Aby zachować chronologię wydarzeń zdjęcia zamieściłem wyżej w odpowiednich dla nich miejscach. Teksty opisowe to zielona czcionka. 
Dodane zdjęcia nie zostały wykadrowane, ponieważ dalsza rodzina zamieszkała w USA chciała obejrzeć także ramki. Niewtajemniczonym wyjaśniam, że fotograf z lat międzywojennych najczęściej gotowe zdjęcia obcinał specjalnie ząbkowaną obcinarką. Po tym drobnym szczególe można było się zorientować, kto robił zdjęcia. 
  
.

czwartek, 20 sierpnia 2015

Z rodziną dobrze tylko na zdjęciach?

Niespokojną stawała się odzyskana wolna Polska. Nie udawało się znaleźć porozumienia w rządzie, na granicach trwały lokalne potyczki. Niespokojnie było także w pracy i w domach Polaków. W mojej rodzinie ośmioro rodzeństwa (w tym bohater tego bloga, mój stryj Julian) do tej pory rozjeżdżających się po kraju i Europie zaczęło się skupiać głównie w domu moich pradziadków. Kilkadziesiąt lat wstecz, ok. 1870 r., ojciec mojego pradziadka Adama wybudował mały parterowy dworek, a w głębi ogrodu postawił zabudowania gospodarcze.








Gdy jednak rodzina zaczęła się powiększać, w 1921 r. parterowy dworek został nadbudowany jednym piętrem z poddaszem, i nadano mu bardziej użytkowy styl mieszczański. To budynek w głębi ogrodu po prawej stronie zakryty drzewami, i obecnie już nieistniejący (widok po lewej stronie z 1967 r.).














Ścieżka po lewej stronie prowadziła do kordegardy, która po przebudowaniu stała się oddzielnym domem kolejnego syna pradziadka Adama stryja Włodzimierza. (zdjęcie 1296 a1 z 1967 r. - tereny na których stały oba domy już w 1958 r. zostały przeznaczone pod wielkomiejską zabudowę dlatego nie prowadzono remontów).
Z lewej strony - niewidoczne na zdjęciu - stały garaże, komórki, i słynny gołębnik dziadka Bronka. To właśnie stało się głównym zarzewiem wojny moich dwóch dziadków.













Tu należy się wyjaśnienie - prawdziwym moim dziadkiem był Stanisław (imię fikcyjne)http://anzai.blog.onet.pl/files/2013/12/700-a4.jpg ale po zakończeniu I Wojny Światowej musiał zająć się majątkami, a właściwie ich likwidacją, które były rozsiane po wszystkich zaborach. Dziadek prowadził też różne interesy związane z polityką rządu, i rzadko bywał w domu, w 1955 r. zmarł w dość dramatycznych okolicznościach, i z tych względów jego obowiązki przejął młodszy brat Julian.








Dziadek Bronek (ze strony mojej mamy), o którym pisałem w poprzednim poście, był fanem wojska. Los jednak sprawił, że większość swojego "mundurowego" życia spędził jako strażak, komendant ochrony przemysłowej, i prawdopodobnie policjant. Piszę prawdopodobnie, bo były to dość przejściowe zajęcia dziadka w okresie przed i po II Wojnie Światowej.















To pojazd służbowy dziadka Bronka (na nim ja z siostrą). Zdjęcie pochodzi z 1954 r. Jak przez mgłę pamiętam kłótnię jaką stoczyłem z siostrą o to kto miał być kierowcą. Przegrałem, bo pomimo najszczerszych chęci, ja mężczyzna, nawet na leżąco nie mogąc dosięgnąć kierownicy, musiałem ją oddać siostrze. Straszliwy dramat.














A to pojazd służbowy stryja Juliana (niestety motocykl nie przetrwał II Wojny Światowej, bo został zarekwirowany). Stryj miał swojego kierowcę adiutanta z którym objeżdżał podmiejskie posiadłości. Prawdziwym kłopotem były jednak kolejne dwa pojazdy stryja.












Ten - znany z innego postu - dość rzadko parkował w rodzinnych zabudowaniach, bo używany był w firmie stryja głównie jako samochód osobowy, jeździły nim przeważnie dwie panie, siostra stryja i jego bratanica (na zdjęciu).













Natomiast ten samochód (na stopniach siedzi mój starszy kuzyn), dwa razy większy i cięższy od poprzedniego, niszczył trawnik domowy i zostawiał głębokie ślady kół, był bezpośrednią przyczyną ciągłych kłótni pomiędzy dziadkiem Bronkiem komunistą i stryjem Julianem legionistą. Każdego dnia, w późnych godzinach popołudniowych samochodem przyjeżdżał kierowca stryja i wjeżdżał do garażu nad którym dziadek Bronek zainstalował gołębnik. Gołębiarzom nie muszę przypominać jak nieprzyjazny jest głośno pracujący, i często strzelający gaźnikiem samochód, który wjeżdża pod gołębnik. W powietrzu "pachniało spalinami i prochem" jako, że obaj panowie pełnili ważne funkcje i obaj posiadali legalną broń osobistą.




Pomimo tego antagoniści raczej z przypadku przez wiele lat dzielnie wytrzymywali kolejne prowokacje ze strony samochodu, który trzaskał wszystkimi drzwiami i klapami, chodził na najwyższych obrotach, a czasem nawet zatrąbił, i gołębi, które w rewanżu (a może i ze strachu) pstrokacizną malowały karoserię samochodu. Tragedia wydarzyła się dopiero w 1936 r., gdy dziadek Bronek został aresztowany i miał być osadzony w Berezie Kartuskiej. Ale o tym w swoim czasie, przed nami bowiem zamach majowy.
.

środa, 15 lipca 2015

Pochody, zamieszki, demonstracje


I Wojna Światowa przetaczając się głównie przez Europę dokonała straszliwych spustoszeń.
Praktycznie wszystkie państwa biorące w niej udział znalazły się na skraju wszechogarniającego kryzysu. Polska - pomimo odzyskania niepodległości - nie była wyjątkiem.










http://historykon.pl/wp-content/uploads/2013/11/1.-Neumann-A.-Humoristische-Karte-von-Europa-im-Jahre-1870-Niemcy-1870.jpg


Pozornie nic nie znaczący z ekonomicznego i politycznego punktu widzenia, zamach na prezydenta Narutowicza w grudniu 1922 r. stał się tzw. "kroplą przepełniającą dzban", która wyzwalając różnego rodzaju agresje, ujawniła także słabość nowego ustroju politycznego. Praktycznie do maja 1926 r. w wyniku ciągłych walk partyjnych, nie dało się rozwiązać najważniejszych problemów ustrojowych, strukturalnych, gospodarczych, i politycznych.





To w znacznym stopniu komplikowało rozwój pozaborowego państwa, i indywidualnych gospodarstw. W mojej rodzinie najbardziej ucierpiał mój dziadek ze strony ojca, który w swoich zakładach w Warszawie i w Łodzi, wspólnie z dwoma rosyjskimi wspólnikami, już na początku XX wieku rozwinął i unowocześnił produkcję wyposażenia dla wojska (umundurowanie i sprzęt). Na przełomie listopada i grudnia 1914 r. walki przeniosły się jednak w okolice Łodzi.




https://lodzhipsteremmiast.files.wordpress.com/2013/07/301915sq3.jpg?w=390
To tutaj pod Brzezinami, i w okolicach dzisiejszego, największego w Europie (1200 ha) parku miejskiego w Łagiewnikach, trzy armie zaborcze stoczyły bezpośrednią bitwę.https://lodzhipsteremmiast.wordpress.com/tag/bitwa-pod-lodzia/Walki trwały dwa miesiące, jednak wycofujące się wojska rosyjskie zdemolowały i rozgrabiły obie rodzinne fabryki. To jeszcze nie załamało dziadka, który przed wojną swoje wyroby sprzedawał także Niemcom, bo po przeniesieniu się do Łodzi wznowił produkcję dzięki inwestycjom nowego niemieckiego wspólnika.        





Ostateczny finał ambicji biznesowych mojego dziadka przyniosło zakończenie I WŚ, bowiem wycofujący się Niemcy wywieźli nie tylko wyroby, ale i maszyny przemysłowe. Dziadek z braku funduszy wstrzymał budowę dwóch kamienic w Łodzi i chwilowo osiadł w domu swojego ojca (zdjęcia z lewej pochodzą z lat 1960/1970 - tu mieszkało 5 rodzin)
Szczegóły opisywałem tutaj:
http://anzai.blog.onet.pl/2013/12/21/wigilie-w-domach-ktorych-juz-nie-ma/
















Podobne kłopoty przeżywał stryj Julian, który jeszcze będąc w służbie Piłsudskiego otworzył kilka firm przewozowych (pojazdy konne). To już nie był ten legionista, który na "koniku siwym" przyjeżdżał do swojej ukochanej Eugenii. Stryj pracował w Warszawie - chociaż nie wiem, czy ze zdjęcia obok "1245 d5" (to prawdopodobnie wykonane na Hożej, gdzie dalsza rodzina miała kamienicę) można wywnioskować, że to była praca - a zarabiał w Łodzi. Ukochana żona Eugenia w każdą sobotę rano wsiadała w Łodzi do powozu i kazała się wieźć do Warszawy. Do Łodzi wracała po kilku dniach, czasem w towarzystwie stryja, czasem sama. Niestabilne rządy rozhuśtały jednak gospodarkę Rzeczypospolitej i pojawiła się szalejąca inflacja.















Rok 1923 zapowiadał niepokoje i zamęty w kraju. Walki partyjne z sejmu i instytucji państwowych przeniosły się na ulice. Gdy w czerwcu 1923 r. władzę przejął najbardziej znienawidzony w historii Polski rząd "Chjeno-Piasta" (Uwaga! to takie dzisiejsze PiS i PSL) na ulicy, poza partiami, pojawili się także robotnicy. Do największej demonstracji doszło w Krakowie, gdzie podczas zamieszek zginęło ponad 30 osób. Po zamieszkach krakowskich z 1923 r. - które rozlały się na cały kraj, i które, jak zwykle, wszyscy uznali za swój sukces - doszło do przeorientowania partii politycznych. Stryj Julian, do tej pory PPS-owiec zaczął częściej spoglądać na lewo.




Dziadek Bronek ze strony matki pochodził z typowo chłopskiej rodziny, do Łodzi przybył w 1906 r. jako 14-letni wówczas chłopiec poszukujący pracy. To zdjęcie "1171 f3" jedno z niewielu jakie miał dziadek Bronek, pochodzi ze znacznie późniejszego okresu, gdy dziadek był już komendantem ochrony zakładu zajmującego się m.in. produkcją zbrojeniową.
Zanim jednak do tego doszło pracę znalazł w fabryce będącej własnością mojego ... dziadka ze strony ojca. Bardzo szybko dał się poznać jako bystry i chętny do podnoszenia kwalifikacji pracownik. Był analfabetą, nie potrafił czytać ani pisać, co przeszkadzało mu w szybkim awansie. Młody, zdolny, przystojny, zaradny i pracowity jednak szybko podbił serca przełożonych i panien na wydaniu. Już po kilku miesiącach zakochała się w nim jedna z kuzynek, dziedziczka fortuny pradziadka ze strony ojca. Ślub moich dziadków ze strony matki, był wyraźnym mezaliansem. Szlachcianka wysokiego rodu arystokratycznego wychodząca za mąż za chłopa analfabetę, bez majątku, bez pracy, bez domu, i bez perspektyw teoretycznie nie mogła liczyć na poparcie środowiska, w praktyce jednak dziadek Bronek stał się najjaśniejszym i najsilniejszym ogniwem łączącym rodzinę ... aż do czasu.




1923 rok to czas ostrych protestów społecznych, podczas których nie brakowało nawet starć zbrojnych. 1 i 3 maja 1923 r. to według opowiadań stryja Juliana był pierwszym rokiem, gdy na ulice wyszli protestujący wszystkich opcji politycznych. Nie posiadam zdjęć, które by mogły dokładnie datować określone zdarzenia, a więc posłużę się ogólną i pewnie subiektywną recenzją. Tak mógł wyglądać pierwszomajowy rządowy pochód propiłsudczyków. Z reguły za uzbrojonymi oddziałami szli aktywiści partyjni, wśród których bywał także mój stryj (dalsze zdjęcia niżej).


http://mojawarszawa.blox.pl/resource/3maja1.png
 




To najczęściej aktywiści i bojówkarze PPS Lewica, na pochód wyruszali z domów uzbrojeni w "nieco" masywniejsze szturmówki.






http://m.7dni.pl/2014/05/n/c6680-308746.jpg








A to ich adwersarze, najczęściej socjaliści z dawnej PPS, i ogólnie rozumiani aktywiści "Chjeno-Piasta"






http://warszawawpigulce.pl/wp-content/uploads/2015/05/Poch%C3%B3d-Polskiej-Partii-Socjalistycznej-1939.jpg















Ogólnie jednak pochody majowe były zajęciem "tylko dla orłów", czyli dla mężczyzn, co widać wyraźnie tutaj.










http://www.historia.beskidia.pl/userfiles/wehikul/new/med/1585.jpg




To, czy ktoś wychodził na pochód oficjalnie z domu, czy też ukradkiem, wynikało z jego osobistej sytuacji w domu, w pracy, czy w innych środowiskach. W archiwach natrafiłem na zdjęcie stryja Juliana "1244 b1", który dumnie kroczy w poczcie chorążych legionowego sztandaru pułkowego.












i zdjęcie "1244 c1", gdzie stryj już raczej z tyłu kontestuje pochód "swoich" piłsudczyków. Stryj nie był wyjątkiem, po zamachu majowym większość wykształconych osób, dotychczas bezwarunkowo popierających politykę Naczelnika, zaczęła poszukiwać nowych prądów w polityce.


Nigdy natomiast nie pytałem dziadka Bronka, czy chodził na pochody, ale od ciotek wiem, że raz nawet był w mundurze niosąc komunistyczny proporczyk ... KPRP! Ten fakt zapamiętano w rodzinie, bo dziadek wrócił z podbitym okiem i złamanym proporczykiem. Historycy twierdzą, że najostrzej zwalczali się socjaliści i komuniści, to prawda, ale tylko połowiczna. W praktyce obie strony próbowały nawiązać współpracę, ale tylko w mojej rodzinie to się udało. Niestety też tylko do czasu ...
.

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Walki partyjno rodzinne

W poprzednim poście zasygnalizowałem początki konfliktów jakie zaczęły się zarysowywać pomiędzy powstającymi partiami politycznymi. Początkowo niesnaski te nie przekładały się na atmosferę w rodzinach, bo przecież chłop galicyjski, "królewiak", czy prusak interesował się tylko pracą na roli, podobnie jak rodzący się wielkomiejski proletariat. Problemy zaczynały się pojawiać podczas tworzenia większych majątków. W mojej rodzinie interesy od dawna zaczynały się kłaść wielkim cieniem na stosunki rodzinne.


To zdjęcie 0672 b3, publikowane już wcześniej, i wykonane prawdopodobnie ok. 1924 r. (trudności z ustaleniem dat wynikają głównie z nieprawdopodobnego podobieństwa pomiędzy rodzeństwem i przodkami) jest ostatnim, gdzie jeszcze wspólnie z prawej strony siedzą i stoją: Trzej bracia, ten na górze jest dziadkiem ze strony mojej matki - to socjaliści i komuniści z PPS Lewicy i KPRP, wszyscy są  robotnikami łódzkich fabryk. Z lewej strony stoi legionista stryj Julian z PPS propiłsudczykowskiej, niżej siedzi jego brat, PSL-owski ziemianin z "Piasta". Na zdjęciu stryj Julian jeszcze próbuje obejmować mojego dziadka, ale już za kilkanaście lat będą do siebie strzelać z broni służbowej.









Zdjęcie 0682 c3, wykonane ok. 1924 r. staje się już hitem moich archiwów (proszę zwrócić uwagę na pochylony komin w dalekiej perspektywie). Dziadek komunista, na zdjęciu "robiący za konia", był t.zw. "czarną owcą" w rodzinie katolickiej o poglądach wybitnie narodowo - socjalistycznych i konserwatywnych. Z tych powodów często był wykluczany z rodzinnych imprez, i nawet na zdjęciu go "wycinano", jako niepotrzebny element, piszę o tym tutaj:
http://foto-anzai.blogspot.com/2015/06/z-fotografia-przez-wieki-wspomnienia-i.html#comment-form



W archiwach rodzinnych znalazłem jednak zdjęcie 1154 c1, które potwierdza, że ten właśnie komuch był najbardziej lubiany przez damską część rodziny (http://anzai.blog.onet.pl/2009/12/24/ten-jeden-magiczny-dzien/) i szanowany przez pozostałych za swoją pracowitość. To zdjęcie, sądząc po moim wyglądzie (siedzę u dziadka na kolanach) pochodzi z połowy 1951 r. Strzelanina pomiędzy dziadkiem i stryjem już się odbyła kilka lat wcześniej, jednak obaj się z tego wykaraskali, bo obaj "byli na służbie" i znali gen. Berlinga. Stryj znał Berlinga z walk o wyzwolenie Lwowa w 1919 r., a dziadek w walce o Berlin z 1945 r., napiszę o tym później.






Mojego dziadka ze strony ojca, endeka Stanisława, nie ma na wspólnym zdjęciu j.w., rzadko bywał w Polsce, bo jako właściciel fabryki produkującej dla wojska prowadził interesy w Rosji i w Niemczech.














Nie ma także na zdjęciu  najstarszego brata Władysława, który porzucił pracę w szkolnictwie i powrócił do wykonywanego zawodu księdza we Lwowie. Obaj bracia byli jednak w wyraźnej opozycji do frakcji rodzinnych komunistów. Neutralność wykazywał tylko legionista ... do czasu.







Sytuacja w rodzinie zaczęła się komplikować, gdy w kraju doszło do przesilenia rządowego. Mamy czerwiec 1922 r., w końcowym okresie pod rządami  Malej Konstytucji dochodzi do konfliktu między Piłsudskim a Sejmem w zakresie powoływania rządu. W czerwcu 1922 r., Piłsudski, wbrew prawicy, przyjmuje dymisję rządu Antoniego Ponikowskiego. Spór rozwija się ponieważ nie dochodzi do zatwierdzenia trzech kolejnych kandydatur na premiera. Prawie jednocześnie sejm przyjmuje ustawę z 27 lipca 1922 r. regulującą zasady wyboru Prezydenta Rzeczypospolitej.

W ogólnym zamieszaniu w piątym głosowaniu wybrano Gabriela Narutowicza. Pokonany kandydat prawicy, hrabia Maurycy Zamojski reprezentuje znaczącą część przedstawicieli ówczesnej gospodarki krajowej. Prawica protestuje i demonstruje swoje niezadowolenie, pięć dni po wyborze 16 grudnia 1922 r. prezydent Narutowicz ginie w zamachu. Wydarzenie to jak i wcześniejsze przesilenie rządowe to czas niespodziewanego kryzysu gospodarczego, i politycznego.

W zadłużenie popada firma dziadka endeka, a olbrzymie straty ponosi drugi stryj ziemianin. Na ulice odradzającej się Polski wyjdą bojówki partyjne wzajemnie zwalczającej się prawicy, lewicy i socjalistów. Wśród nich pojawią się moi przodkowie ...
.

czwartek, 4 czerwca 2015

Kryzys, kryzysem pogania

Niekorzystny dla Polski traktat ryski oraz decyzja Rady Ligi Narodów z października 1921 r. zamykały ważny i trudny etap procesu stabilizacji pozycji Polski na arenie międzynarodowej, jednak granice Polski nadal stały w ogniu. W trakcie oficjalnej wizyty Piłsudskiego w Paryżu w lutym 1921 r., gdzie podpisano sojusz wojskowy z Francją, szwagierce stryja Juliana, "pięknej Sophie" (tutaj na zdjęciu publikowanym wcześniej, stoi z prawej strony)
udało się zamienić kilka słów z Piłsudskim. To prawdopodobnie wtedy zapadły decyzje o dalszych losach stryja.


W lutym 1921 r., podczas uroczystości w ambasadzie Francji w Polsce, Sophie i stryj Julian spotykają się w jednej z bocznych sal kuluarowych.
Jest to ostatnie - niestety niewyraźne, bo skopiowane z ówczesnej gazety - zdjęcie "pięknej Sophie" jeszcze przebywającej w Polsce i stryja Juliana w mundurze. Stryj staje się agentem polskiego wywiadu, i już po kilku tygodniach, jako cywil, wyjeżdża z Eugenią do Wilna, gdzie uczestniczy w symulowanej akcji "samowolnego" zajęcia Wilna przez oddziały polskie pod dowództwem gen. Żeligowskiego. Pomimo "odzyskania" Wilna, sytuacja staje się napięta i dalsza rodzina, zamieszkała na Litwie, postanawia przenieść się na stałe do Warszawy i Łodzi.


Do Warszawy stryj wraca w końcu marca 1922 r., gdy "Litwa Środkowa" (t.j. Wilno z przyległościami) zostaje włączona do Polski. Jeszcze przez kilka lat będzie pomagał repatriantom, głównie dalszej rodzinie i znajomym w osiedleniu się w Polsce. O tym, że stryj miał pozostać w Warszawie z tajną misją aż do zakończenia wyborów, jakie miały się odbyć w listopadzie 1922 r., nie wiedziała nawet Eugenia, ale pobyt w Warszawie spodobał się jej, o czym chyba świadczy to zdjęcie:
prawdopodobnie wykonane na ul. Grójeckiej w Warszawie.


W wyborach listopadowych 1922 r. zwyciężyła koalicja "Chjena", co nieoczekiwanie silnie spolaryzowało stosunki pomiędzy stryjem Julianem i jego najstarszym bratem Stanisławem (moim dziadkiem), tutaj na zdjęciu wykonanym ok 20 lat później:
Dziadek był endekiem i aktywnym narodowcem, jednak ze swoimi przekonaniami nie obnosił się po rodzinie. Sytuację radykalnie zmieniło zabójstwo prezydenta Narutowicza. Trzech ważnych członków rodziny, dwaj bracia, i szwagier, byli członkami wzajemnie zwalczających się partii: ND, PPS, i KPRP, to nie mogło się skończyć dobrze. "Kryzys" wisiał w powietrzu zarówno na płaszczyźnie państwowej jak i rodzinnej.
.

czwartek, 30 kwietnia 2015

Gdy opadł kurz bitewny, do walki stanęły partie polityczne ...




http://jpilsudski.org/images/stories/grafiki_w_artykulach/Kryzys_konstytucyjny_1922_r./sejm_ustawodawczy.jpg

Wygrana przez Polskę Bitwa Warszawska teoretycznie powinna wzmocnić pozycję Piłsudskiego, w praktyce rozpoczęła jednak nieustającą batalię na scenie politycznej. W Polsce nadal podzielonej politycznie, wyznaniowo i narodowościowo zaczęły narastać rozwarstwienia społeczne i klasowe. Dotychczasowy podział władzy na przedstawicieli arystokracji, ziemiaństwa i kościoła, ustanowiony jeszcze przez władze okupacyjne, miał dokładne odzwierciedlenie w liniach programowych i politycznych partii, które po wyzwoleniu nagle zaczęły się tworzyć, rozmnażać i pączkować. Był to także dość przybliżony przekrój polskiego społeczeństwa porozbiorowego.



http://www.sn.bitserwis.pl/stronnictwo/files.stronnictwo-narodowe.webnode.com/200000023-434eb44483/snp_logo.gif

Nie wnikając bliżej w motywy i przesłanki kierujące poszczególnymi liderami partyjnymi, można przyjąć, że po wyklarowaniu się sytuacji militarnej, oraz wynikającej z łączenia się partii i stronnictw o podobnym charakterze i celach, działających wcześniej w różnych zaborach, na polskiej scenie politycznej pozostały trzy główne obozy polityczne będące odpowiednikami ówczesnych warstw społecznych, politycznych, i ekonomicznych. Działalność w wolnej Polsce najszybciej podjęło prawicowe Stronnictwo Demokratyczno - Narodowe, przekształcone później w Związek Sejmowy Ludowo - Narodowy, i w końcu w Związek Ludowo Narodowy (ZLN). W rzeczywistości stał się on kontynuacją Stronnictwa Narodowo - Demokratycznego z Romanem Dmowskim na czele.




Stanowiska zbliżone do ruchu narodowego zajmowało Polskie Stronnictwo Chrześcijańskiej Demokracji (PSChD), powstałe w wyniku połączenia grup chrześcijańsko - społecznych. W maju 1920 r. doszło do połączenia ugrupowań chrześcijańsko demokratycznych działających odrębnie w Wielkopolsce, Małopolsce i Byłym Królestwie Polskim. W wyniku dalszych integracji powstało Narodowo - Chrześcijańskie Stronnictwo Pracy, zwane także PSChD, oraz Chrześcijańską Demokracją, warte wspomnienia z uwagi na wybitną postać, popularność i autorytet Wojciecha Korfantego.


http://www.spchd.lca.pl/strony/obrazki/logo%20spchd%20II.jpg






Partie ludowe reprezentowało przede wszystkim centrowe Polskie Stronnictwo Ludowe "Piast" (PSL "Piast") i lewicowe Polskie Stronnictwo Ludowe "Wyzwolenie" (PSL "Wyzwolenie"). Współdziałały z nimi także mniejsze ugrupowania, głównie o charakterze lewicowym jak np.: Polskie Stronnictwo Ludowe Lewica (PSL Lewica), Chłopskie Stronnictwo radykalne (ChSR) oraz powstały w 1924 r. Związek Chłopski. Tak jak obecnie, tak i w międzywojennym 20-leciu partie chłopskie odegrały głównie rolę "języczka u wagi" przyłączając się do różnych, często przeciwstawnych ruchów politycznych. M.in. w 1923 r. na czele rządu dwukrotnie stanął Wincenty Witos wywodzący się z galicyjskiego PSL "Piast". Konkurencją dla "Piasta" od 1923 r. stało się Polskie Stronnictwo Ludowe "Wyzwolenie" reprezentowane przez licznych zwolenników Piłsudskiego.

http://cyfrowa.chbp.chelm.pl/image/edition/11042





W II Rzeczypospolitej niezwykle ważną pozycję zajmował ruch socjalistyczny. To stąd wywodził się Tymczasowy Rząd Ludowy w Lublinie, na którego czele stał Ignacy Daszyński, popierany przez Piłsudskiego. PPS opowiadała się za szerokimi swobodami obywatelskimi, systemem demokracji parlamentarnej, w tym także autonomią dla mniejszości narodowych. Proponowane zmiany ustrojowe zamierzano wprowadzić za pomocą reform o charakterze socjalnym. Uspołecznienie podstawowych gałęzi gospodarki, udział robotników w zarządzaniu przedsiębiorstwami rozwoju oświaty i spółdzielczości, oddzielenie Kościoła od państwa, wywłaszczenie ziemian bez odszkodowań doprowadziły do ostrego sporu z prawicą i z ... komunistami.


http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/3/3f/Robotnik.PPS_RD.jpg/220px-Robotnik.PPS_RD.jpg



W PPS tak jak w PSL "Wyzwolenie" pojawiły się bardzo silne tendencje propiłsudczykowskie, ich przedstawiciele przez długi czas tworzyli trzon tzw. obozu belwederskiego. Była to silna formacja dysponująca wpływową prasą (głównie warszawski "Robotnik" i krakowskie "Naprzód") i znanymi osobistościami, jak: Daszyński, Moraczewski, Niedziałkowski, i inni. Wśród nich za członków PPS Lewica, lub chociażby sympatyków, uważani byli także Piłsudski i ... mój stryj Julian. Piłsudski dość szybko odciął się od lewicowych nurtów, stryj nie był na bieżąco z powodu wielu poważnych chorób jakich nabawił się podczas walk na froncie wschodnim i pobytu w obozie jenieckim.



http://bi.gazeta.pl/im/7c/27/d9/z14231420Q,Rok-1923--uchwala-Komunistycznej-Partii-Robotnicze.jpg

Komuniści stanowili odrębne ugrupowanie polityczne wywodzące się głównie z Komunistycznej Partii Robotniczej Polski (KPRP), powstałej z połączenia Socjaldemokracji Królestwa Polskiego i Litwy oraz PPS Lewicy.
Generalnie komuniści propagowali zjednoczenie całego ruchu robotniczego, co wymagałoby nawiązania współpracy z socjalistami, ale były to ruchy wyłącznie taktyczne. W rzeczywistości celem KPRP było podporządkowanie sobie całego ruchu robotniczego i przejęcie wpływów PPS. W 1920 r., w czasie bolszewickiej ofensywy na Polskę, KPRP kierowana przez Juliana Marchlewskiego utworzyła nawet Tymczasowy komitet Rewolucyjny Polski z siedzibą w Moskwie, filia rozpoczęła działanie w lipcu 1920 r. w Białymstoku, w okresie największych sukcesów Armii Czerwonej na froncie polsko - sowieckim.



Tak zaczęła się kolejna wojna Piłsudskiego z polskimi partiami politycznymi, zakończona zamachem majowym. O tym już w następnym poście.
.